Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Poznaj mój świat.

Poznaj mój świat.

Pierwsze śniadanie. Najchętniej dziś znów by siedziała w pokoju. Ale głód jest nie do zniesienia. Powoli zeszła po skrzypiących schodach. Z parteru dobiegał głos spikera, który informował o kolejnym upalnym dniu w Las Vegas. Zatrzymała się w połowie. Chciała usłyszeć poranną rozmowę, lecz nie padły żadne słowa. Jedynie kobieta w kuchni nuciła piosenkę. Jean wzięła głęboki oddech i pokonała resztę schodów. Poprawiła koszulkę i nieśmiałym krokiem weszła do kuchni. W powietrzu unosił się delikatny zapach parzonej kawy i tostów. Na stole ułożono 4 nakrycia.
-Dzień dobry. – wydusiła z siebie i zajęła miejsce obok ojca. Will podniósł głowę znad gazety i pokazał garnitur białych zębów. Odwróciła wzrok i przyglądała się jak Bella podryguje w rytm muzyki. Sięgała do lodówki po kolejne składniki kanapek, a potem układała je na talerzach, które lądowały na stole. Tata uderzał w stół palcami i czytał poranną gazetę. Kawa stygła na blacie, kiedy Merry wleciała do kuchni. Obróciła się na pięcie 3 razy i opadła koło Jean.
Taki poranek zupełnie zaskoczył dziewczynę. Czuć rodzinne ciepło, rytuał każdego dnia.
Jak było w Waszyngtonie?
Zimne poranki, szybkie jedzenie zupy mlecznej i kawa z automatu w szkole. Jak może porównywać swoje dotychczasowe życie z tym?
-Merry, co będziesz dziś robić? – zapytała Bella całując córkę w głowę. Jean zapatrzyła się w swoje tosty, by nie uchwycić wzroku macochy.
-Idę wieczorem z Jean i dziewczynami na pizzę. Może jakiś film obejrzymy wcześniej? Co Ty na to Jean?
-Ja… wolałabym przejść się po okolicy… to znaczy, poznać nowe miejsce.
-Oh, jasne. Pokażę Ci te najważniejsze. I szkołę Ci pokażę! – Merry klasnęła w ręce i zajęła się śniadaniem. Jean uśmiechnęła się do zgromadzonych i wzięła kęs pieczywa.
Po posiłku wróciła do pokoju. Nie wiedziała co robić. Była rozbita wewnętrznie. Merry i Bella były dla niej bardzo miłe. Tata też był, ale ona nigdy go nie pokocha jak prawdziwego ojca.
Zawsze będzie tym złym.
-Merry pokaże mi szkołę…znów nowi ludzie i środowiska. – mruknęła i położyła się na łóżku. Zaczęła bawić się swoimi długimi włosami. Nagle, łzy zaszkliły jej w oczach.
-Jean? Jean? Jean?! Gdzie jesteś?
-Tutaj, mamusiu.
-Dlaczego siedzisz w kącie i płaczesz?
-Carlos w przedszkolu śmiał się z moich włosów.
-Jak to się śmiał, kochanie?
-Mówił, że wyglądam jak chłopak! Nie chcę wyglądać jak chłopak!
-Nie wyglądasz, złotko. Pamiętaj, że Carlos musi ścinać zawsze włosy, a Ty możesz mieć długie jak księżniczka!
-Mogę…?
-Zawsze kiedy tylko zechcesz. Teraz nie będziemy ich ścinać, cały czas będą rosnąć.
-Chcę żeby rosły razem ze mną i Tobą, mamo!

Tak mało znacząca scena z przeszłości. Nie ma już mamy. Czy powinna ściąć włosy, które obecnie miała do pasa? Miała mieć je zawsze. Całe życie miały świadczyć o obecności jej matki. Czy teraz nadszedł czas, by chwycić za nożyczki i ściąć te wspomnienia?
Mamy już nie ma. Czy naprawdę chce zapomnieć o niej?
Jean rozpuściła włosy i przez chwilę przyglądała im się z niesmakiem. Były takie długie i rude. Zupełnie nie pasowały do tej bladej twarzy. Tutaj, każdy był opalony. W Waszyngtonie słońce rzadko wyglądało zza chmur. Jean nie pasowała do obrazka idealnych dziewczyn z okolicy. Była pewna, że Merry jest typową mieszkanką Las Vegas.
Kiedy wspomniała w myślach jej imię, dziewczyna pojawiła się w drzwiach. Poprawiała sobie grzywkę, a w ręku trzymała błyszczyk. Podeszła do stojącego lusterka i przeciągnęła pędzelkiem po ustach.
-Tak jak? Gotowa poznać miasto? – uśmiechnęła się przyjacielsko i oparła o ścianę.
-Jasne. – zeszła z łóżka i zaplotła włosy i długiego warkocza.
-Masz piękne włosy. I do tego te orzechowe oczy… - szepnęła Merry i delikatnie dotknęła rudej czupryny.
-Dzięki. Jednak nie każdy tak uważa. – uśmiechnęła się. Spostrzegła, że uśmiech był wymuszony i szybko się odwróciła od Merry. Jej kolor włosów zawsze był tematem do śmiechu.
-Idziemy? Musimy wrócić na obiad, a wieczorem idziemy do pubu. – pociągnęła mnie za rękę.
-Z kim?
-Z moimi przyjaciółkami! I Twoimi nowymi! Musisz wszystko poznać zanim wejdziesz w społeczność szkolną! Nie możesz pokazywać, że jesteś nowa. Pewność siebie to podstawa.
Jean zaklęła w duchu. Unikała pewności siebie od wielu lat. To była zbyt duża odpowiedzialność. Musiałaby stawiać czoło wszelkim niemiłym komentarzom. Wzruszyła ramionami i ruszyła za koleżanką.
Merry były typem dziewczyny, którą ciężko uspokoić kiedy się rozgada. Snuły się po okolicy, a Merry opowiadała mnóstwo miejscowych legend. Jean nie słuchała jej. Zachwycała się bujną roślinnością wokół nich. Oddychała powietrzem, którego nie znała. Wszystko tutaj było pełne życia i szczęśliwe. Żadnego deszczu ani mrozu. Lekki wiaterek kołysał liśćmi palm, które rosły wzdłuż drogi.
-Jest i szkoła! Miejsce znienawidzone przez uczniów. – powiedziała ze znudzeniem Merry. Był to zwykły budynek pomalowany żółtą farbą. Oparły się o bramę i milczały. Jean próbowała zapamiętać każdy szczegół budynku.
-Jean, szkoła tutaj, jest naprawdę ważnym elementem życia towarzyskiego.
-Nie rozumiem.
-Jeśli jesteś kimś ważnym w szkole, to jesteś ważna wszędzie. Ja zapracowałam sobie na obecny status najlepszej uczennicy i przewodniczącej rady uczniowskiej. Do mnie ludzie odnoszą się z szacunkiem. Teraz jesteśmy jak siostry, więc chcę, abyś także była obok mnie.
Słowo „siostry” wzbudziło w Jean dreszcze. Merry dostrzegła i źle zinterpretowała ten odruch.
-Nie musisz się bać! Popularność nie jest taka zła. Tylko trzeba przestrzegać pewnych reguł.
-Jakich reguł? – zapytała zaintrygowana.
-Widzisz…my nie możemy zadawać się z każdym. Tak nakazuje kodeks.
-My…? Kodeks?
-My, czyli ludzie z wyższej półki. Nie każdy uczeń może zyskać naszą sympatię.
-Co to za kodeks? I reguły?
-Dowiesz się wieczorem. – szepnęła tajemniczo Merry. Jean poczuła, że ten wieczór to będzie jakiś rytuał przejścia. Usiądą w kółku i rzucą na nią jakieś zaklęcia, a potem dadzą okropną księgę czarów, których będzie musiała się nauczyć, żeby żyć w szkole.
Po chwili dopiero zdała sobie sprawę, ż utożsamia Merry z czarownicą. Jednak czarne włosy i ciemne oczy idealnie pasowały do wizerunku młodej czarownicy. Ruszyły w kierunku przystanku autobusowego. Żadna z dziewczyn nie odzywała się. Jean pogrążyła się we wspomnieniach. Miała ochotę uciec stąd na własnych nogach i zaszyć się w ciemnym kącie. Nie patrzyłaby na to czy rani Bellę i Merry. Ojca nie musi ranić. On ni ma uczuć.
-Jean? Powiedz mi…jak to jest mieszkać na drugim końcu świata? – odezwała się nagle Merry.
-Świata..?
-Dla mnie Stany to prawie jak cały świat! – machnęła ręką, by podkreślić ogrom państwa.
-Ahh…ciężko mi stwierdzić. Jest z pewnością…zimnej. I jakoś…jakoś mniej radośniej. Może dlatego, że to ja nie miałam radosnego życia. I…tłoczniej. Poza tym, tam było czuć atmosferę domu…a tu wakacji. Ciągłe lato. – westchnęła.
-Nie podoba Ci się tu?
-Na dzień dzisiejszy to nie. – odrzekła sucho Jean i znów zatraciła się w rozmyślaniach. Tak, Las Vegas to zdecydowanie nie jej miejsce. Nie przepada za ciągłym słońcem, wiecznym upałem. Wolała deszczowe dni, wtedy mogła zacząć działać. Upał odbierał jej ochotę na jakiekolwiek zajęcie. Chociażby chodzenie i zwiedzanie miasta. Co za głupota jej przyszła na myśl, żeby w taki dzień poznawać miasto? Jest chyba z 40 stopni. Teraz dopiero dziewczyny dojrzały jak zrobiło się gorąco. Kosmyki włosów przyklejały się do spoconego czoła, a koszulki lepiły się do pleców.
-Oh, myślę, że powinnyśmy wrócić na szklankę lemoniady. – powiedziała Merry. Od razu podłapała ten pomysł i zawróciła w stronę domu. Merry nie odezwała się w drodze powrotnej. Jean to nie przeszkadzało. Musiała tyle spraw ułożyć sobie w głowie. Rana po stracie najbliższej osoby wciąż bolała, ale czy powinna przez to odbierać sobie przyjemności z życia? Teraz poznaje nowych ludzi, którzy może będą potrafili zapomnieć o przeszłości.
Może uda jej się, jakimś cudem, ponownie znaleźć swojego ojca?

again 28/01/2009 21:47:16 [Powrót] Komentuj



jezus maria. czemu nie przeczytałam wcześniej?
mea culpa *.*
Tak sobie myślałam, czy Jean w końcu wkręci się w to towarzystwo. Ja chyba nie dałabym rady, ale...
hm. Merry. Te reguły. Maaatko xD
muszę wiedzieć, o co jej chodzi. muszę muszę!
pisz więc waść, pisz :P
\m/
TragicznaFaja 22/02/2009 14:24:21
| brak www IP: 83.27.221.80

Ech... ta Merry to pewnie kolejna pusta panienka... Na razie zachowuje się w miarę normalnie, ale później pewnie tak już nie będzie.... Jean nie będzie pasowała do świata Merry.... Przypuszczam iż dojdzie do tego, że Merry będzie się wstydzić Jean xD Nie, żeby Jean była jakaś inna... tylko ta druga xD
Teenage_Heart 30/01/2009 19:37:14
| brak www IP: 78.88.163.244

Biedna Jean, nie chciałabym trafić do takiego towarzystwa. Czuję, że będzie jej ciężko.
Angs 29/01/2009 17:32:21
| brak www IP: 77.112.243.238

Noo, przeczytałam oba w końcu. Spoko opowiadanie :)) Bella, Phil, Waszyngton- czyżby inspiracja tłajlajtem? :D widzę, że na razie się rozkrecasz, jestem ciekawa co nowego wymyśliłaś i co to za kodeks ;) a może Merry bedzie czarownicą? xD hehe, dobra, nie napisałam tego. Czekam na newsa! ;**
Tajowa 29/01/2009 10:53:43
| brak www IP: 88.156.177.242

Och i ach :D Na pewno będę tu stałym bywalcem ^^ Bardzo fajnie się czyta ;)
Jean jakoś nie pasuje do Merry... Ta jest nieco taka... hmmm Taka jak w filmach. Rozpieszczona, popularna, z pazurkami :D Jean wprost na odwrót. Jestem ciekawa co się wydarzy. Ubóstwiam takie opowiadania :))
A o co chodzi z tą kontynuacją tynkarza? Czyżbyś przeniosła się w przyszłość i Jean jest córką Julki i Jona? D
B. fajne opowiadanie ;)
Elcia :D 29/01/2009 09:57:07
| brak www IP: 212.59.250.4

Jakoś mam wrażenie, że Jean nie pasuje do elity.
Fajny odcinek, choć trochę chaotyczny, jak dla mnie :)
carmen 28/01/2009 22:39:15
| brak www IP: 83.18.92.109






Ogladaj
Księga



// Dodaj do Ulubionych




9245critics here





2009
Styczeń






{kluby}


layout made by Kitty
graphics taken from deviantART
More in layout made by old-yellow-bricks