Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Początek.

Początek.

No więc musiałam się przenieść. Tak, tak, mylog odwrócił się plecami od wszystkich, ale nie będę go prosić o ponowne działanie.
Jakby nie było wiadomo wcześniej obozowałam na www.tynkarz.mylog.pl a potem na dreamy-dreamer.mylog.pl
Oba nie działają, ale powiedźmy,że to jest kontynuacja "tynkarza".

Cóż, nie wszyscy to czytali, więc streszczę w kilku zdaniach akjcę z poprzedniego opowiadania. Do Las Vegas przyjechała przyrodnia siostra Ryana - Julia. Po kilku przygodach związała się z Jonem. Ich szczęście zakłóciła rodzinna tragedia, a mianowicie śmierć Ryana Rossa, którego organizm nie wytrzymał ciągłej pracy. Opowiadanie kończy się na tym, jak Julia stoi nad grobem brata i mówi, że będą mieli z Jonem dziecko.
Myślę, że więcej nie jest potrzebne :) Jeżeli ktoś będzie chciał przeczytać całe można pisać na gadu-gadu(9070807), a wyślę po prostu na pocztę :). Nie zanudzam więcej i zapraszam do czytania/

************


Kolejna zmiana. Wysiadła z samochodu i patrzyła jak w jej stronę idzie zadowolony mężczyzna. Poddała się uściskowi i przekazała mu swoje walizki. Nie ruszyła się z miejsca. Wpatrywała się w duży dom i prowadzącą do niego ścieżkę. Wiła się wśród bujnej roślinności.
Kiedy my ledwo wiązałyśmy koniec z końcem on żył w luksusie, pomyślała i powoli wstąpiła na ścieżkę. Z domu dochodziły radosne rozmowy i miłe zapachy. Z głośników płynęła sympatyczna muzyka. Tylko jedna rzecz nie pasowała do tego obrazka.
Ona. Dziewczyna z Waszyngtonu. W ciemnych okularach zasłaniających spuchnięte oczy odbijały się promienie letni ego słońca.
-Jean! Jean, proszę, wejdź do środka. – usłyszała i podniosła głowę. Na werandzie stał jej ojciec obejmują jakąś kobietę. Wystraszona machała do Jean, ale ta w ogóle nie zwróciła uwagi na ten gest uprzejmości. Oparła się o drzwi i ściągnęła okulary. Przymrużyła orzechowe oczy.
-Moja żona – Bella. Kochanie, to moja córka Jean. – uścisnęły sobie ręce. Jean nie spojrzała w oczy macochy.
-Ma Twoje oczy. – powiedziała łagodnie Bella.
-Skąd możesz wiedzieć, są zapuchnięte. – odparła dziewczyna.
-Jean, proszę. Może porozmawiamy?
-Nie mamy o czym.
We trójkę stali nieruchomo i wpatrywali się w swoje stopy. Milczenie przerwała Bella, które mruknęła, że musi zrobić obiad i zniknęła w domu. Jean odwróciła się plecami do ojca.
-Jean…przykro mi…
-Nie jest Ci przykro. Kłamiesz jak zawsze. Nie chcę z Tobą rozmawiać. Nie jesteś dla mnie ojcem. Nie chcę mieszkać z Tobą i Twoją nową rodziną. Jestem pewna, że Bella nie zastąpi mi matki, więc nie musi się starać.
-Jesteś niegrzeczna, Jean.
-Nie mów do mnie jak do dziecka. Nie jestem nim od kilka lat, ale skąd to możesz wiedzieć? Nigdy Cię przy mnie nie było. Jestem szczera. Teraz pokaż mi pokój i zostaw w spokoju. – ominęła ojca i chwyciła walizkę.
Mężczyzna wzruszył ramionami i podążył za dziewczyną. Otworzył przed nią drzwi do małego pokoju i zniknął na schodach. Jean usiadła na łóżku i zakryła twarz dłońmi. Nie tak wyobrażała sobie życie z tatą. Nie wiedziała, że ma żonę, piękny dom i jest szczęśliwy. Czy, ta cała Bella, wie, dlaczego tu jest? Może ojciec przedstawił ją jako przybłędę? Podniosła się z łóżka i podeszła do okna. Widziała ten cudowny ogród i już od samego początku przeczuwała, że to będzie jej ulubione miejsce. Otworzyła okno na oścież i zaczęła przystrajać pokój według własnego uznania. Jeśli ma tu zostać na dłużej, to czas na przystosowanie się. Otworzyła zaklejony taśmą karton i zaczęła wyciągać z niego poszczególne zdjęcia, albumy, zeszyty i plakaty. Nad łóżkiem zawiesiła fotografię przedstawiającą siebie i mamę nad morzem. Jean uśmiechnęła się na to wspomnienie. Były wtedy ostatni raz nad morzem. Problemy finansowe nie pozwoliły im powtórzyć znów takiego wyjazdu.
Otarła samotną łzę, która płynęła po policzku.
Kolejna zmiana. Nowe miasto, nowi ludzie, nowe historie do opowiadania.
Ukrywanie kim naprawdę się jest.
-Mamo, mamo! Już przyjechała?! – Jean wyjrzała przez okno. Przed domem stała drobna brunetka i opierała się o skrzynkę na listy. Włosy spięła w kucyka, a grzywka zasłaniała jej oczy.
Kim ona jest?
-Przyjechała! Poznasz na obiedzie, Merry. – odkrzyknęła Bella. Jean odsunęła się od okna. Merry? Córka Belli? Nie wiedziała, że będzie miała „siostrę”. Głosy na dworze ucichły, a Jean wciąż stała bez ruchu. Nigdy nie mieszkała z tyloma osobami. Zawsze była tylko ona i mama. Kiedyś był jeszcze tata.
Rozległo się pukanie do drzwi.
-Proszę. – powiedziała cicho i odwróciła się od drzwi.
-Obiad na stole, Jean. Chodź z nami zjeść. – tata położył jej rękę na ramieniu. Nie drgnęła. Oddychała głęboko. Łzy napływały jej do oczu. Odwróciła się i spojrzała w oczy mężczyzny.
-Mama prosiła mnie, bym Ci to przekazała. To była jej ostatnia prośba. Nie zawiedź jej i przeczytaj to. A głodna nie jestem. – powróciła do swojego wcześniejszego zajęcia. Czekała aż ojciec opuści jej pokój.
Jej pokój? To nigdy nie będzie jej dom. Jej dom jest w Waszyngtonie. W małej dzielnicy, gdzie dzieliły z mamą kawalerkę. Jej domem może być nawet tamtejszy szpital, gdzie spędziła ostatnie miesiące życia matki. Jej domem mógł być nawet krawężnik niedaleko Białego Domu. Każde miejsce w Waszyngtonie było jej domem.
Nevada?
Las Vegas?
Słońce przez okrągły rok, pustynne powietrze, Miasto Świateł, hazard i alkohol. Czy to naprawdę jest rzeczywistość? Może powinna się wreszcie obudzić? Miasto pełne pustych i fałszywych ludzi. Co za różnica, cały czas się nimi otaczała. Koleżanki ze szkoły przyrzekające, że pieniądze nie są najważniejsze, ale na zakupy nigdy nie zabrały Jean.
Biedna mieszkanka Waszyngtonu. Zzieleniały by z zazdrości widząc jej dom.
Taty dom, przepraszam.
Kiedy słońce zaszło, a gwiazdy osiadły na niebie Jean otworzyła szeroko okno i usiadła na parapecie. W ciągu dnia okryła, że po prawej stronie okna jest znacząca wnęka, w którą można wsadzić stopę i usiąść na dachu ponad oknem pokoju. Gdy cień nocy osiadł na mieście i jedynie uliczne latarnie rzucały światło na chodniki, Jean zarzuciła sobie gitarę na ramię i wspięła się po dachówkach. Wiatr delikatnie bawił się jej długimi włosami. Odgarnęła je do tyłu i spojrzała w dal.
Miasto nie spało, o nie. Dopiero budziło się do życia. Dopiero teraz ludzie czują, że mogą oddychać, być tym, kim naprawdę są.
Nie udawać pracowitego ojca, kochającej matki i wiernej żony. Pod osłoną nocy pokazują swoje prawdziwe oblicze.
Jean także pokazała. Zaczęła delikatnie uderzać w struny i nucić swoją własną piosenkę.
-Life is too short so Take the time and appreciate….
Trudno doceniać życie gdy traci się najbliższą osobę. Odłożyła gitarę i spojrzała w niebo. Czuła się taka samotna. Mieszka z tatą, który był tylko przy jej narodzinach. Mijał ją na ulicach i nie podchodził. Ma żonę i cudowne życie. Czy to możliwe, że w jej żyłach płynie jego krew?
Nie potrafi przystosować się do tego życia. Dwa dni temu żegnała mamę na cmentarzu. Wypowiadała ostatnie słowa miłości, żegnała się z nią na zawsze. Pierwsza i ostatnia osoba, z którą mogła porozmawiać. Cały świat legł w gruzach. Jest tysiące kilometrów od domu. Od Waszyngtonu.
Może powinna wrócić i zamieszkać z Philem? Wprawdzie nie był już z mamą od kilku miesięcy, ale wciąż ją kochał.
-Cześć! – Jean odwróciła się natychmiast. Obok niej usiadła Merry.
-Hej… nie chciałam Cię budzić.
-Nie spałam jeszcze. Jestem Merry.
-Jean.
Zaległa cisza, której Jean nie chciała przerwać.
-Lubisz siedzieć w samotności? – zapytała Merry poprawiając włosy.
-Czasami…
-A teraz?
-Chyba nie. Dopadają mnie straszne myśli.
-Będziemy mieszkać razem, nie będziesz samotna. Rozpoczyna się ostatni tydzień wakacji. Nie możesz siedzieć w domu. Jesteśmy jak siostry.
-Daleko nam do sióstr… niełatwo ufam ludziom. – Jean spojrzała w jasne oczy towarzyszki.
-Próbujesz mnie odstraszyć? Wiem, że Ci ciężko, ale nie potrafię wyobrazić sobie Twojego bólu. Nas tata też kiedyś zostawił i nie wiem co by się stało gdyby umarła teraz mama… chyba zostałabym z Willem.
-Ja nie miałam takiej możliwości.
-Wiem. Dlatego chcę Ci pomóc. Pamiętaj – Merry będzie Twoją przyjaciółką.
Czarnowłosa wstała i otrzepała piżamę. Pomachała i zniknęła w domu. Jean została na dachu i rozważała słowa Merry.
-Tak prosto się o tym mówi… - westchnęła i powoli wracała do pokoju. Schowała instrument do pokrowca i zanurzyła się w ciepłej kołdrze.
Pierwsza noc na nowym miejscu.
Powinna ją pamiętać.
Odwróciła się do otwartego okna i usnęła.


again 1/01/2009 22:28:56 [Powrót] Komentuj



świetnie, jak zwykle nic nie wiem.. Dodaję do fav i obiecuję poczytać xd
Tajowa 24/01/2009 13:30:42
| brak www IP: 88.156.177.242

łoł hoł hoł! matko bosko!
jak mogłam nie czytać twoich mylogowych dzieł?
zaraz napiszę ci na gadzie mój magiczny email i, jeśli łaska, nadrobię zaległości :P
zgrzeszyłam, matko rossie, zgrzeszyłam.

Ale dobra. Wiesz co? Intryguje mnie ta Jean. Jest taka... taka zimna, ale w ten sposób, że chcesz jej dotknąć. Jak jakiś wyjątkowo ładny sopelek.
Matko, ale pieprzę. Ale nie potrafię tego inaczej zobrazować. Wybacz xP
I też jestem ciekawa, jak to powiążesz z 'tynkarzem'... bo z tego skróconego opisu nie potrafię za wiele wydziergać xD
Może jak przeczytam, to mnie olśni. A może masz jakiś niecny plan? ja tam nie wiem xD
więc zostało mi tylko czekać na następną część. oczywiście dodaję do ulubionych, bez dwóch zdań.
pozdrawiam ;)
TragicznaFaja 7/01/2009 17:37:05
| brak www IP: 83.27.250.200

Oj, fajnie sie zaczyna. Super, że postanowiłaś napisać tą kontynuację :)
Angs 2/01/2009 22:32:11
| brak www IP: 77.115.27.89

Ouh, nie sądziłam, że będzie jakaś... kontynuacja.
Parszywy mylog.
No, ciekawa jestem, w co to się rozwinie, mmm.
carm 2/01/2009 13:09:58
| brak www IP: 83.18.92.109

Jaka miła niespodzianka. Cieszę się, że w końcu mogę poczytać coś twojego. No wiadomo głupi mylog nie działa ;/
No cóż. Jestem ciekawa jakie powiązanie z poprzednią historią ma Jean. Poza tym oczywiście było genialnie. Świetnie opisane uczucia i w ogóle. Tej umiejętności bardzo ci zazdroszczę, bo ja tak nie potrafię. Czekam na kolejną część. Pozdrawiam;**
Zagubiona 1/01/2009 23:46:46
| brak www IP: 83.25.234.193

hey ;] sorry, że nie komentowałam ostatnich notek na Twoim drugim blogu... przeprowadziłam się i przez pewien czas nie miałam internetu, a poza tym nie zawsze miałam tyle czasu, aby odwiedzić jakiekolwiek strony (w tym również Twojej...). Postaram się nadrobić zaległości na drugim blogu i te opowiadanie również postaram się czytać, i komentować regularnie ;] pisz szybko next'a, bo się doczekać nie mogę i korci mnie kto to jest ta Jean! xD
Teenage_Heart 1/01/2009 23:39:41
| brak www IP: 93.105.162.59

juz sie niecierpliwie do kolejnej notki, bydowiedziec sie kim jest Jean xD

i milo ponownie czytac opowiadanie xd
nessa 1/01/2009 22:48:12
| brak www IP: 83.11.37.172






Ogladaj
Księga



// Dodaj do Ulubionych




9245critics here





2009
Styczeń






{kluby}


layout made by Kitty
graphics taken from deviantART
More in layout made by old-yellow-bricks